to, co dziś wydaje się stracone, jutro może rozkwitnąć na nowo
osobiste wyzwania stały się motorem do stworzenia miejsca pełnego inspiracji i zielonej oazy spokoju
Mój własny świat
Każdy z nas pragnie przestrzeni, w której może zachować cząstkę swojego „ja” wyłącznie dla siebie i na własnych zasadach. Miejsca, gdzie codzienność nie ma prawa głosu, a czas płynie inaczej. Dla mnie taką bezpieczną przystanią stała się przyjaźń z makramą, dobrą książką i domowymi roślinami. To w nich ulokowałam swoją radość, spełnienie i wytchnienie, odnajdując emocje, które każdego dnia odbudowują moje siły.
Kiedy w moim życiu pojawił się nagły zakręt – osobiste tsunami w postaci diagnozy onkologicznej – wszystko uległo przewartościowaniu. Po trudnym momencie pogodzenia się z rzeczywistością, poczułam instynktowną potrzebę ucieczki. Nie była to jednak ucieczka w słabość, ale świadomy krok w stronę życia.
Stworzyłam swój maleńki świat. Świat, w którym to ja ustalam reguły. Splatając sznurki makramy, dbając o domową zieleń i zatapiając się w lekturze, stworzyłam najskuteczniejszy środek zaradczy na lęk. Ta przestrzeń stała się moją dyskretną tarczą, oazą spokoju i dowodem na to, że nawet w najtrudniejszym momencie można odnaleźć własne, piękne miejsce na ziemi. Jestem tu dla siebie.
Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador